KULTURA ŻYCIA RODZINNEGO
Wyczerpujące omówienie tego tematu wymagałoby osobnej rozprawy. Z konieczności ograniczę się jedynie do zasygnalizowania spraw najistotniejszych z punktu widzenia głównego przedmiotu rozważań w książce.
Do podstawowych czynników kultury życia rodzinnego należą:
wartości cenione przez dorosłych i przekazywane dzieciom,
typ kontaktów wewnątrzrodzinnych,
styl życia rodziny,
umiejętność tworzenia domu. Zaproponowane ujęcie tematu może wydawać się kontrowersyjne lub niepełne. Drugi zarzut jest niewątpliwie słuszny, ale w pierwszej sprawie warto się pospie-rać.
Wszystko, o co człowiek zabiega, z czym wiąże swoje myśli, w co angażuje siły, może być traktowane instrumentalnie, to jest jako środek służący realizacji innych zamierzeń i dążeń lub jako wartość sama w sobie. Instrumentalne podejście do wartości, do życia w ogóle obejmuje niejednokrotnie całość działań człowieka lub ich znaczną część. Wykształcenie, kwalifikacje mogą być cenione jako niepodważalne walory człowieka, a także wyposażenie zwiększające możliwość społecznie użytecznego działania, wpływania na coś, tworzenia nowych wartości, dokładania „własnej cegiełki" do zbiorowego dorobku. Ale mogą one być również traktowane jako niezbędny warunek pięcia się po drabinie kariery i awansu społecznego, zdobywania przewagi nad innymi, zapewniania sobie lepszej sytuacji materialnej. Nie chodzi o to, aby obniżać znaczenie pozycji społecznej i korzystniejszych warunków egzystencji. Pragnę jedynie podkreślić, że jako cel sam w sobie jedno i drugie nie wzbogaca człowieka wewnętrznie, nie chroni go przed uczuciem pustki, osamotnienia, znużeniem. Dopiero przywrócenie właściwych proporcji między wartościami, ich prawidłowe uszeregowanie może dać pełną satysfakcję stając się treścią życia, a nie wyłącznie „metodą" dochodzenia do czegoś.
Potocznie określane „dochodzenie do czegoś" musi mieć głębszy sens. Gubiąc ten aspekt sprawy narażamy się niekiedy na wręcz neurotyczną gonitwę za jakimiś mirażami, na nie zawsze uświadamiane czekanie na „coś", co nada naszym wysiłkom większy wymiar, zaspokoi inne, na ogół bardzo intymne pragnienia. „Dochodzenie do czegoś" może więc być z punktu wi-
dzenia celów zarówno wyrazem wewnętrznego ubóstwa człowieka, niekiedy jego prymitywizmu, jak i bogatej, ciekawej, dynamicznej osobowości. Cenione wartości to sprawa o zasadniczym znaczeniu w życiu ludzi, rzutują one na wszystkie, jego dziedziny. System wartości preferowanych przez dorosłych wpływa na styl życia rodziny, panujące w niej stosunki, atmosferę domu. Jeżeli z całego systemu wartości wyrwiemy jeden lub więcej elementów i nadamy im charakter nadrzędny, wewnętrzna struktura systemu musi ulec zaburzeniom — coś ulegnie pomniejszeniu, stanie się komponentem marginesowym lub zdewaluuje całkowicie.
Wysunięcie się na czoło systemu wartości czynnika materialnego wpływa niewątpliwie dodatnio na warunki materialnej egzystencji, pozwala na „wybicie się" ponad poziom przeciętnych możliwości ogółu. Wymiernymi oznakami tego jest wyższy standard życia, bogatsza jego oprawa, większe możliwości korzystania z różnego rodzaju przyjemności czy rozrywek itp. Tego rodzaju sytuacja może być źródłem satysfakcji, a nawet zadowolenia, czy jednak jest to zadowolenie pełne, czy może być ono trwałe? Przy podanym systemie preferencji wartości sprawą zawsze otwartą jest pułap osiągnięć. Nadal można jeszcze coś zdobyć, załatwić, a ponadto utrzymanie aktualnego stanu posiadania wymaga starań i wysiłków. Człowiek zaczyna wikłać się coraz bardziej w realizację kolejnych zamierzeń i pragnień i to tak dalece, że zdolność do przeżywania satysfakcji coraz bardziej słabnie. Trzeba ją wspierać jakąś „ideologią". Najskuteczniejsze z indywidualnego punktu widzenia wydaje się podkreślanie, że są to zabiegi podejmowane wyłącznie lub głównie z myślą o rodzinie, dzieciach. Nie są to jednak poczynania skuteczne, ponieważ osoby z najbliższego otoczenia szybciej i łatwiej przystosowują się do materialnej strony warunków życia, aniżeli są w stanie zaakceptować i zrozumieć inne braki czy niedostatki. O kulturze życia rodzinnego decyduje w sferze wartości dążenie do nasycenia go różnymi elementami: troska o standard życia musi się zbiegać z dbałością o jego „urodę" w szerokim tego słowa znaczeniu. Mówiąc najogólniej składa się na nią wrażliwość estetyczna,
intelektualna i moralna. Wzbogaca to treściowo życie rodziny, określa jej wyższy poziom, wyższą społeczno--kulturalną rangą w środowisku, jedna autentyczny szacunek. W takiej koncepcji życia nie ma miejsca na dorobkiewiczostwo, snobizm, wywyższanie się nad innymi; jest ona wolna również od wszelkich przejawów wulgarności i prostactwa.
Nakreślony model rodziny jest wzorem zasługującym na jak najszersze rozpowszechnianie w naszych warunkach polityczno-społecznych. Ma on także obiektywne szanse rozpowszechniania się. Na przeszkodzie stoją obciążenia negatywnymi wzorami współżycia w obrębie rodziny, jednostronnie ukierunkowane ambicje i aspiracje dorosłych, ich własne braki, brak dbałości o wyższy poziom kultury wewnętrznej w wychowaniu dzieci.
Warto zwrócić uwagę, że w języku potocznym mało jest określeń eksponujących tę stronę życia rodzinnego. Mówi się: rodzina „dobra" lub „zła", zgodna lub skłócona, zamożna, posiadająca pewne lub duże wpływy, „wykształcona", uczciwa czy z tak zwanego marginesu społecznego itp. Są to określenia mniej lub bardziej jasne, o bardzo różnorodnych układach odniesienia. W warunkach intensywnych przemian społecznych, terytorialnego przemieszczania się ludności oraz wzrostu ogólnego poziomu wykształcenia społeczeństwa także dawna terminologia mało wnosi do charakterystyki, rodziny. Miejsce zamieszkania, wykonywany zawód to cechy wyłącznie zewnętrzne, wyznaczające społeczne uplasowanie rodziny. O poziomie i jakości jej życia nic to jeszcze nie mówi.
Nie będziemy próbowali rozstrzygać, na ile przynależność do określonego środowiska społecznego lub grupy zawodowej wyznaczała dawniej jakość życia rodzinnego. Z bogatych przekazów literackich wiadomo, że różnie się to kształtowało. Do środowiska przypisane były pewne konwencje, pewne style życia, jego materialna oprawa. Stanowiły one często doskonały kamuflaż dla treści, jakimi to życie było wypełnione. Ścisłe przestrzeganie intymności życia prywatnego nie pozwalało na ujawnianie jego stron negatywnych. W środowisku arystokracji było to w „złym tonie". W środowisku mieszczańskim mniej uczulonym na
„ton" ogromną wagę przywiązywano do zachowania pozorów (tak świetnie przedstawiona przez Zapolska „dulszczyzna").
Żyjemy w czasach, które charakteryzuje silna niechęć do różnych przejawów zakłamania. Z tej to przyczyny rodzi się nazbyt często skłonność do nadmiernego obnażania życia prywatnego, do odrzucania także i tych norm, bez respektowania których życie staje się trudne do zniesienia. Mamy na myśli wkradający się do współżycia ludzi, również w stosunkach prywatnych, element brutalności i wulgarności.
Jest to oczywiście sprawa dyskusyjna, ale wydaje się, że dosłowność w określaniu pewnych zjawisk czy sytuacji, w sposobie wyrażania tego, co się myśli i czuje, do czego się dąży nie jest aż tak bardzo potrzebna, jak to się niekiedy przedstawia. Wulgarny język (licznych tego przykładów dostarcza współczesna literatura, inne rodzaje twórczości, np. kinematografia, teatr) oraz eksponowanie najbardziej brutalnych stron życia jakoś mało pomagają współczesnemu człowiekowi w przystosowaniu się do warunków, w rozwiązywaniu trudnych i skomplikowanych problemów osobistych. Z punktu widzenia zdrowia psychicznego nie wydaje się to być najskuteczniejszy zabieg terapeutyczny. Gdyby było inaczej, czulibyśmy się zdrowsi, łatwiej byłoby o zachowanie wewnętrznej równowagi. Można jedynie powiedzieć, że stać nas na to, na co nie umiały się zdobyć poprzednie pokolenia. Tylko co z tego wynika dla samego człowieka?
Nie wydaje się również, aby na tym tle szczególnie dobrze czuło się młode pokolenie. Od starszych przejęło skłonność do „okłamywania się"; daje temu wyraz niekiedy wręcz przesadny. Tylko po odrzuceniu pseudowartości czy wartości pozornych nazbyt często nie pozostaje nic, ponieważ nie wpojono mu wartości autentycznych, nie pokazano wzorów pozytywnych (nie wystarczy sięgać wyłącznie do historii), nie starano się przekonać, że człowiek to nie tylko odbicie warunków, w jakich przyszło mu żyć, ale także ich twórca, że może kształtować życie tak, aby wolne było od zakłamania, lecz bogate w treści, interesujące, społecznie coraz doskonalsze.
Oczywiście wiele mówi się o różnego rodzaju wartoś-
ciach, jednak nie słowa kształtują postawy, a wzory, które chciałoby się naśladować. Podstawowym ich źródłem jest mikroświat dziecka — rodzina.