A A A

POSTAWY RODZICÓW WOBEC DZIECI

CZY ZAWSZE SZCZĘŚCIE DZIECKA JEST DLA RODZICÓW NAJWAŻNIEJSZE? Z analizy sytuacji rodzinnych wynika, że o warunkach, w jakich przebiega proces wychowania młodego po­kolenia w rodzinie, decydują czynniki o charakterze zdecydowanie subiektywnym. Często nie wzgląd na rzeczywiste dobro dziecka określa sposób organizowa­nia mu życia i wychowania oraz sposób postępowania z nim, nie kompetencje i działania zracjonalizowane, a motywacje bardzo osobiste. W rezultacie wychowa­nie dziecka nabiera charakteru spontanicznej działal­ności rodziców, podporządkowanej ich własnym prag­nieniom i wyobrażeniom, o tym, co dobre, a co złe. Na subiektywne uwarunkowania szczęścia dziec­ka w rodzinie składa się szereg czynników, ale ujmu­jąc rzecz najogólniej można stwierdzić, że rolę decydu­jącą odgrywają wyobrażenia o tym, co w przekonaniu rodziców powinno je czynić szczęśliwym. Zjawisko, chociaż ogólnie znane, ponieważ jest dostęp­ne potocznej obserwacji, z wielu względów wymagało­by jeszcze dokładnego przebadania. Przemawia za tym zarówno jego bardzo szeroki zasięg społeczny, jak i siła przekonania rodziców o słuszności odwoływania się w procesie wychowania dzieci do własnych punktów widzenia, własnych sądów i stanowisk. Wyrazem tego jest twierdzenie, że rodzina zawsze starała się kształ­tować dziecko według własnych poglądów i dążeń. Nie bierzemy pod uwagę silnego na przestrzeni dziejów zdeterminowania rodziny przynależnością do określo­nej klasy czy warstwy społecznej, która wyznaczała charakter i granice jej oddziaływania na dzieci. Kompetencje rodziny w zakresie organizowania pro­cesu wychowania nigdy nie były tak rozległe, jak obecnie, w warunkach pełnej demokratyzacji stosun­ków społecznych. To, co w przeszłości można by naz­wać „swobodą" rodziny, dotyczyło wyłącznie działań wychowawczych w obrębie własnej sfery (klasa, war­stwa społeczna). Jeżeli wiązano z dzieckiem większe aspiracje, trzeba było uwzględniać w wychowaniu ele- menty umożliwiające mu awans społeczny (przejście o szczebel wyżej w ogólnej strukturze społecznej). Młodszemu pokoleniu rodziców obce są historyczno--społeczne determinanty rodzinnej rzeczywistości, po­nieważ radykalnej zmianie uległy warunki życia spo­łecznego w makroskali. Pozostało jednak przekonanie, że rodzice posiadają najlepsze wyczucie i najpełniej rozwiniętą świadomość tego, co dla dziecka jest dobre. Inny rozpowszechniony pogląd, także budzący poważ­ne zastrzeżenia, wyraża się w tym, że „rodzice prag­ną przede wszystkim szczęścia dziecka" lub że „szczę­ście dziecka jest dla rodziców najważniejsze". Prag­nienie szczęścia dziecka, różnie zresztą interpretowa­nego, o czym była mowa, stanowi element postaw ro­dzicielskich wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z zaangażowaniem dorosłych w wychowanie potomstwa. Są jednak rodzice, którzy rezygnują dobrowolnie z opieki nad dzieckiem, są też tacy, którzy znęcają się nad nim, demoralizują je lub porzucają. Nie będziemy przytaczać danych statystycznych, ponieważ i tak nie oddają one w pełni rzeczywistych sytuacji zagrażają­cych rozwojowi dzieci i młodzieży. Nie wszystkie przy­padki można w porę uchwycić i zarejestrować. Nie zawsze czynnik społeczny jest w stanie dotrzeć tam, gdzie dziecku dzieje się bezsporna krzywda. Wobec niezbitych faktów zaniedbań uogólniona opinia o rze­komym powszechnym zaangażowaniu uczuciowym ro­dziców w sprawy dziecka brzmi jak frazes bez pokry­cia, niebezpieczny, bo stwarzający pozory prawidłowe­go przebiegu czegoś bardzo ważnego, co faktycznie ulega niekiedy zaburzeniu. Posługiwanie się sformuło­waniami, których pozytywny wyraz jest niejako z góry założony, ma w praktyce wychowawczej liczne, nega­tywne konsekwencje. Subiektywne uwarunkowania szczęścia dziecka w rodzinie tkwią przede wszystkim w czyn­nikach emocjonalnych, do których zaliczyć należy: uczucie, jakim rodzice darzą dziecko i wszystkie wynikające z tego skutki, względy natury ambicjonalnej, chęć skompensowania przez dziecko własnych nie zaspokojonych pragnień, ambicji i aspiracji. Subiektywna wizja szczęścia dziecka, wynikająca z przesłanek emocjonalnych, nie zawiera w sobie czyn­nika racjonalnego, toteż o błędy i nieprawidłowości w wychowaniu rodzinnym bardzo łatwo. Łatwo rów­nież o kontrowersje, a nawet konflikty między sa­mymi rodzicami i rodzicami a dziadkami. Zdarza się, że w rodzinie jest tyle koncepcji zapewnienia dziecku szczęścia, ile osób dorosłych zamieszkuje pod jednym dachem lub blisko siebie. Prawidłowy emocjonalny stosunek do dziecka wyraża się, mówiąc najogólniej, w zachowaniu równowagi między uczuciem i rozsądkiem. Z takiego założenia wynika postulat „mądrej miłości". Nie może być szczę­śliwego dzieciństwa bez świadomości, że dorośli z naj­bliższego otoczenia darzą uczuciem (kochają). Uczucie okazywane w nadmiarze, zbyt żywiołowo, spontanicz­nie zakłóca proces wychowania, a dziecku stwarza sytuację nadmiernego obciążenia psychicznego. Wszy­scy odczuwamy potrzebę „bycia kochanym", jednak nadmiar przejawów tego męczy, ogranicza swobodę, rodzi wewnętrzny sprzeciw.