A A A

Szczęście dziecka

je do pracy nad sobą, można także uniknąć potęgowa­nia pewnych właściwości oraz tworzenia nowych nie­pożądanych sytuacji. Jeżeli na przykład dziecko skłon­ne do gwałtownego reagowania jest surowo karane, na ogół zacina się w uporze, zaczyna znajdować upodo­banie w drażnieniu dorosłych, zachowuje się w spo­sób jeszcze bardziej rażący; natomiast dziecko powol­ne, flegmatyczne, słabo reagujące na bodźce zewnętrz­ne, jeżeli spotyka się z drwiną ze strony dorosłych, ośmieszaniem, ciągłą dezaprobatą, przejawia coraz wię­cej zahamowań, staje się jeszcze bardziej nieśmiałe, pozbawione poczucia własnej wartości i pewności sie­bie. Szersze omówienie istotnych dla człowieka właściwości ma swoje uzasadnienie w podstawowym temacie książ­ki. Nie jest odosobniony pogląd, że czynniki szczęścia tkwią w znacznym stopniu w samym człowieku. Wy­chowanie powinno go wyposażać w dyspozycje do prze­żywania i doznawania stanów pozytywnych, powinno również wykształcić w nim takie cechy i umiejętno­ści, takie postawy, które by sprzyjały szczęśliwemu życiu. A prócz win własnych innego prawdziwego nieszczęścia nie ma — powiedział Adam Mickiewicz. Myśl zawarta w sło­wach poety zasługuje na uwagę, mimo zbyt skrajnego i jednostronnego ujęcia sprawy. Nie zawsze spadające na człowieka nieszczęście wynika z jego winy. Tym niemniej dochodzimy często do wniosku, że pewne decyzje, sposoby reagowania na określone sytuacje, a także kategorie myślenia wpłynęły zdecydowanie nie­korzystnie na koleje naszego losu. Rzecz jasna, że cho­dzi tu o sprawy ważne, istotne, a nie o większe czy mniejsze błędy, potknięcia, które popełnia każdy i któ­re można jakoś naprawić, względnie z którymi można się pogodzić, chociaż nie zawsze przychodzi to łatwo. Zdarzają się sytuacje zupełnie do nas nie przylegają­ce, nie w naszym „stylu". Takie „zadry psychiczne" nosi w sobie wiele ludzi. Są one szczególnie bolesne wówczas, gdy człowiek ma pełną świadomość, że za­wiódł sam siebie. Jednakże świadomość popełnionych błędów, chociaż dokuczliwa i niekiedy żenująca, jest lepsza aniżeli zakłamanie, oszukiwanie się, spychanie czegoś w niepamięć (zabieg niezbyt skuteczny) czy lubowanie się w wyszukiwaniu i podkreślaniu słabo­stek i błędów innych ludzi dla podbudowania siebie. Człowiekowi posiadającemu świadomość własnej nie­doskonałości łatwiej jest być tolerancyjnym wobec oto­czenia, łatwiej jest mu je rozumieć, łatwiej powiedzieć za Terencjuszem1: „Homo sum, humani nihil a me alienum puto" („Jestem człowiekiem, nic, co ludzkie, nie jest mi obce"). Takie dyspozycje, konieczne u czło­wieka dorosłego, rozwijają się u dzieci i młodzieży w prawidłowo przebiegającym procesie wychowania, je­żeli tylko nie wprowadzimy do niego elementów utrud­niających nawiązanie kontaktu wychowawczego.